Po raz kolejny uległ. Cóż innego mógł zrobić? W końcu był tylko człowiekiem, nic nieznaczącym człowiekiem. Ona wciąż coś do niego czuła, lecz jego miłość do niej nigdy nie istniała. Zgodził się na spotkanie, jednak nie zamierzał się na nim pojawić. Nie miał ochoty jej widzieć, więc szedł jak najwolniej. W ten sposób czas poświęcony na spotkanie minął mu w mgnieniu oka. Już taki był, że każdy swój dzień. Każdą czynność planował co do minuty. Wciąż wałęsał się po starym mieście nie wiedząc gdzie tak na prawdę jest. Sprowadził się tu całkiem niedawno. W duszy dziękował sobie, że nie zna drogi do wybranej kawiarni. Wielokrotnie pozostawiał jej wybór miejsca. Zawsze stawiała na staroświeckie knajpy w stylu vintage ze skrzypiącymi krzesłami i ogromnymi pajęczynami w każdym zaułku. Nigdy nie gustował w takich wystrojach. Zdecydowanie był miłośnikiem nowoczesnych wykończeń i dizajnerskich dodatków. Jego dom przypominał te z katalogów sklepów z wyposażeniem wnętrz. Zawsze kiedy zapraszał ją do siebie wszystko poddawała krytyce. Próbowała wszystko zmienić, zmienić jego dom. Jego zmienić. Nie pozwolił na to. W porę zakończył tą znajomość. Jako właściciel firmy architektonicznej zawsze trafiał na niewłaściwe kobiety. Smród chciwości ciągnął się za nią kilometrami. Była na tyle zdesperowana by sprzedać swe mieszkanie i stanąć w jego drzwiach informując, że od dziś mieszkają razem. Na zbyt wiele jej pozwolił i miało to swoje konsekwencje. Kiedy powiedział sobie dość ona nie dawała za wygraną. Wciąż dzwoniła i przychodziła, co zmusiło go do przeprowadzki. Już dawno to planował, a to tylko przypieczętowało jego decyzję. Nie dało to wielkiego skutku. Wieści szybko do niej dotarły i w mgnieniu oka mieszkała parę przecznic od niego. Czuł się zaszczuty. Miał jednak w sobie coś z ignoranta. Właśnie dziś przyszła pora na wykorzystanie tej cechy. Nie czuł wyrzutów sumienia. Musiał się jej pozbyć.
Słaba znajomość topografii miasta od razu dała mu się we znaki. Po raz kolejny się zgubił. Wyciągnął z kieszeni komórkę, by sprawdzić na mapie jak wrócić do domu. Miał to szczęście, że w Tampie działają otwarte sieci internetowe. Był to kolejny plus przeprowadzki. Czuł się tu bardzo swobodnie. Dosyć szybko się zaaklimatyzował. Sądząc po mapie był całkiem niedaleko przystanku autobusowego. Nie zastanawiając się ani sekundy dłużej postanowił się do niego udać. Szedł wąskim, brukowanym chodnikiem, w myślach bluzgając jego wykonawcę za tak niestarannie wykonaną usługę. Jako architekt bardzo zwracał uwagę na detale. Było to jego jedyną obsesją. Nic tak bardzo nie doprowadzało go do szału jak niewłaściwe wykonanie swojego zadania. Sądził, że albo robi się coś dobrze, albo nie powinno się tego robić wcale. Z kamienną twarzą przemierzał kolejne metry chodnika. Mijał wiele małych sklepików, drogerii, kawiarni. Każde z tych miejsc miało w sobie jakąś magię. Czuł, że zostanie tu na dłużej. Jego uwagę przykuły dosyć intensywne dźwięki kłótni. Próbował nie zwracać na to uwagi, jednak było to nieuniknione. Z każdym następnym krokiem słyszał ją coraz bardziej. Coraz dokładniej wychwytywał poszczególne słowa kłócących się osób. To nie moja sprawa - pomyślał. Uciekając myślami szedł dalej. Nagle usłyszał strzał.
super <333
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz :*
OdpowiedzUsuńPorada, nie hejt!!!
OdpowiedzUsuńCiekawy i rozbudowany opis, ale jest kilka rzeczy do których muszę się niestety przyczepić :/
Primo: rozdział zbyt krótki, aby zadowolić wymagającego czytelnika.
Secundo: tekst ma za mało akapitów, jeden wielki zamęt.
Tertio: polecam myśli bohaterów zapisywać w osobnej linijce, gdy są cytowane. Akapit może być również użyty do podkreślenia jakiegoś aspektu, wydarzenia; wprowadza on napięcie. Ostatnie zdanie kończy rozdział cliffhangerem, więc efektowniej byłoby wyróżnić te zdanie :D